Osobisty budżet jako punkt wyjścia

Każdy dorosły człowiek, a nawet część dzieci, może mówić o swoich osobistych finansach. W gruncie rzeczy wszystko jest kwestią skali, ponieważ jedni ludzie dysponują większą, a inni mniejszą ilością środków. To całkowicie naturalna sprawa. Jeżeli rzeczywiście jest tak, że tych pieniędzy nie mamy zbyt wiele, musimy z dużą dozą rozwagi nimi gospodarować. Określamy swoje potrzeby, ale czy zawsze potrafimy zrobić to trafnie? Okazuje się, że niekoniecznie i właśnie takie błędy często generują rozmaite finansowe problemy. To ile mamy środków zależy w pierwszej kolejności od naszych zarobków. Nasze rozważania zakładają scenariusz, w ramach którego każdy dorosły człowiek ma stałe źródło dochodów.

Pytanie, jaka jest ich wysokość oraz pochodzenie. Nie wszyscy pracują na umowie o pracę – spora część osób aktywnych zawodowo bazuje na umowach cywilnoprawnych, z czym wiążą się ograniczenia, ale również pewne korzyści – szczególnie w wymiarze finansowym. Dostajemy bowiem to, co zarobiliśmy, a nie musimy sporej części wypracowanych środków oddawać państwu. Mając do dyspozycji określoną kwotę każdego miesiąca, musimy kupić wszystko, co jest nam niezbędne, aby funkcjonować. Produkty pierwszej potrzeby to szeroko rozumiana żywność oraz środki czystości. Do tego dochodzą jeszcze wszelkie opłaty stałe związane chociażby z użytkowaniem mediów, ale tu już wchodzimy w problematykę budżetu domowego, którym zajmiemy się za chwilę. W praktyce jednak sfera finansów osobistych oraz domowych są ze sobą ściśle powiązane.