Zdradliwy rynek forex

Największy rynek świata to hurtowy rynek sprzedaży walut. Nazywany jest rynkiem forex. Działa w gruncie rzeczy 24 godziny na dobę poza weekendami i jest w pełni zautomatyzowany.

Wymiana walutowa w jego ramach odbywa się pomiędzy bankami, wielkimi korporacjami oraz innymi instytucjami finansowymi. W całym procesie pośredniczą narzędzia teleinformatyczne, a zasadnicza część operacji odbywa się bez ludzkiej ingerencji. To wszystko sprawia, że forex jest jednym z „najszybszych” rynków świata – działa niesamowicie płynnie, a automaty podejmują decyzję o kupnie lub sprzedaży w ciągu średnio 50 milisekund.

Od pewnego czasu pojawia się wiele zachęt, aby na rynku forex aktywni byli także inwestorzy indywidualni. Dla ich potrzeb powstają specjalne programy, będące platformami handlowymi, za pośrednictwem których można sprzedawać i kupować waluty zgodnie z zasadami jakimi rządzi się rynek forex. Opcje związane z foreksem mają w swoich ofertach także biura maklerskie, jednak eksperci twierdzą dość jednoznacznie, że przeciętny prywatny inwestor raczej nie ma w świecie forex czego szukać.

Dlaczego? Główne powody wynikają ze statystyk. Według badań przeprowadzonych przez amerykańskich specjalistów, przeciętny prywatny inwestor na rynku forex traci średnio 15 tysięcy dolarów, po czym rezygnuje z kolejnych inwestycji. Ten wskaźnik nie wygląda zachęcająco.

Również na polskim gruncie forex nie wypada lepiej. Dane posiadane przez biura maklerskie w Polsce wskazują, że tylko w 2013 roku aż 81 procent inwestorów obecnych na forex poniosło stratę. Stawiający pierwsze kroki gracz przeciętnie traci wszystkie zainwestowane środki po maksymalnie sześciu miesiącach.

Close